piątek, 20 czerwca 2014

Epilog



Epilog
 Rozmawiałam z synem Posejdona o spaleniu całunów gdy przybiegł do nas Will by powiedzieć że Annabeth się wreszcie obudziła. Ruszyliśmy tam biegiem, ponieważ ja wiedziałam że ona musi wiedzieć kto jest zdrajcą a Percy raczej ze względu że chciał ją po prostu zobaczyć. Po chwili byliśmy już na miejscu gdzie leżała dziewczyna. Córka Ateny nie wyglądała zbyt dobrze a była przytomna, gdy zobaczyła swojego chłopaka podniosła się do pozycji pół leżącej. Percy chyba chciał się zapytać najpierw jak się czujesz czy coś w tym rodzaju ale ja byłam pierwsza.
- Kto jest zdrajcą?- Wydyszałam, zmęczona biegiem.- Znaczy kto cię zaatakował w bitwie?
Dziewczyna przeniosła wzrok ze swojego chłopaka na mnie, po czym przez chwilę panował cisza. Syn Posejdona również wyczekiwał odpowiedzi, może to nie jest odpowiednia chwila ale jeśli rozejdzie się że Annabeth się obudziła on zdąży uciec.
- Cezar, syn Ceres.- Powiedziała krótko, a ja nie potrzebowała niczego więcej. Ruszyłam przed siebie do domku gdzie zatrzymali się Rzymianie.
  Gdy tam wbiegłam zastałam tylko parę osób, w tym augur. Wszyscy patrzyli się na mnie ze zdziwieniem, a ja zadałam krótkie pytanie.
- Gdzie jest Cezar?
- Co!?- Zapytał ze zdziwieniem Dakota.
- Poszedł w stronę Wzgórza Herosów.- Odpowiedział mi ze stoickim spokojem Oktawian, który nawet nie oderwał się od swojego dotychczasowego zajęcia.
  Wybiegłam ruszając w stronę podanego miejsca. Biegłam jak najszybciej potrafiłam, byłam na tyle zdeterminowana że dotarcie na wzgórze zajęło mi chwilę, nawet na moment nie zwalniałam. Było widać z niego cały obóz, w taki sposób go nie wypatrzę ruszyłam w dół zbocza. Nigdzie go już nie było obiegłam całe Wzgórze Herosów i nic. Tylko część osób zostało powiadomionych o tym że to Rzymianin jednak jest zdrajcą, by nie wywołać zamieszania, a reszcie wytłumaczono że jest dezerterem. Powiedziałam że przeszukałam już całe wzgórze i że go nie znalazłam, Frank wysłał jeszcze na wszelki wypadek dwa patrole, by sprawdziły las jeszcze raz, ale to również nic nie dało.
Nastał wieczór i bezsenna noc, a po niej poranek równie ciężkiego dnia. Nie pojawiłam się na śniadaniu ani na żadnych zajęciach. Siedziałam sobie na arenie rozmyślając o tym wszystkim. Mamy dwie przepowiednie i obydwie w mniejszym większym stopniu zostały spełnione. Zdrajcę mamy, Cezar, burzyciel to raczej Malka inne opcji chyba nie ma, jest również wzmianka o Hadesie ale o nim raczej nic na razie nie było słychać no i o trudnej decyzji Nica tym bardziej. Krew została przelana i obietnica również został dotrzymana, Malka i Nila zginęły a ich ciała spoczywały w piwnicy wielkiego domu czekając na dzisiejszy wieczór. Którego to mieliśmy spalić całuny by ich dusze mogły stanąć przed sądem w Hadesie. Zastało mnie już południe, gdy przyszedł po mnie Logan by powiedzieć że czeka już na nas Percy. Mieliśmy przygotować ciała do spalenia czyli po prostu zanieść sukna którymi miały być przykryte. Cieszyłam się że poszedł ze mną syn Hermesa, na pewno jest mi teraz potrzebny. Weszliśmy do wielkiego domu i udaliśmy się w stronę schodów prowadzących w dół, na których końcu był krótki korytarz zakończony drzwiami. Przeszył mnie dreszcz, było to dosyć zimną a do tego sama myśl tych wszystkich ciał które tu niegdyś spoczywały a teraz i mojej przyjaciółki przyprawiła mnie o gęsią skórkę. Percy o tworzył kluczami drzwi które były zamknięte na trzy zamki. Powiedział mi że wcześniej tylko Chiron miał te klucze a teraz tylko on i starsi obozowi mieli do nich dostęp, ale gdy po wejściu ujrzeliśmy dwa puste stoły na których powinny spoczywać Nila z Malką, nie byłam już tego tak pewna. Zostawiłam Logan i Percy'ego udając się na Wzgórze Herosów. To wszystko kłębiło się w mojej głowie, nie wiedziałam co o tym myśleć. Najgorszym w tym wszystkim była zgubna nadzieja, która się teraz we mnie tliła. Tylko Hades mógł zrobić coś takiego bo tylko to wtedy miało by sens, więc teraz zostało dowiedzieć jaki wybór postawił swojemu synowi.
  Nagle poczułam na swoim ramieniu dłoń, szybko poderwałam się na nogi. Stałam przed dwójką chłopaków,  w tym jednego już kiedyś widziałam, w swoim śnie. Szczęka mi opadła, w tym momencie to wszystko mnie zbyt przytłoczyło. Do swojej listy spraw do zrobienia musiałam dopisać powiedzenie Giuseppowi Nili że jego dziewczyna zginęła trzy dni temu, pocieszeniem mogło być to że jej ciało wyparowało więc jest niewielka szansa że Hades tylko się z nami bawi i jego dziewczyna może jeszcze gdzieś żyje.                                    

3 komentarze:

  1. Super blog !
    Zapraszam na nowy rozdział:
    percy-x-annabeth.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapraszam na 3 rozdział:
      percy-x-annabeth.blogspot.com

      Usuń